Skąd się wzięły Bieszczady?

Skąd się wzięły Bieszczady?

Kto słyszał to już zna, ale kto nie wie skąd się wzięły Bieszczady niech posłucha bajki. Bajka jest wspaniałą okazją, aby wieczorem, pod rozgwieżdżonym bieszczadzkim niebem, może przy ognisku lub do snu opowiedzieć dzieciom historię o diabłach Biesie i Czadach oraz o dzielnym Sanie. Każdy może spróbować nadać odrobinę magii podczas wypoczynku w Bieszczadach. I nie koniecznie trzeba mieć do tego dzieci.

Bies i Czady

Bardzo dawno temu, w krainie pełnej gór, lasów i połonin mieszkał niesamowity stwór Zły Bies. Wyglądał on jak człowiek, ale był od niego większy, w dodatku posiadał rogi i ogromne, nietoperzowe skrzydła. Zły Bies nie chciał się swoją ziemią z nikim dzielić i zazdrośnie chronił granic własnej krainy. Nie pozwalał na niej zatrzymywać się ani kupcom, ani pasterzom.

Pewnego dnia do krainy Złego Biesa przywędrowało obce plemię, którego przewodnikiem był silny i mądry San. Nowa kraina spodobała się towarzyszom Sana, postanowili więc oni założyć tutaj swoją siedzibę. Nad największą rzeką krainy wybudowano chaty i zaczęto uprawiać ziemię. To bardzo nie spodobało się Biesowi, który jak tylko mógł, uprzykrzał życie nieproszonym gościom. W miejscu, gdzie ludzie wykarczowali las, Bies sadził nowe drzewa.

Tam, gdzie ludzie zakładali pola uprawne, Bies wpuszczał dzikie zwierzęta, żeby niszczyły wszystkie zbiory. Do zagród z owcami wprowadzał wilki. Jego złośliwości mocno dawały się ludziom we znaki, ale San tak bardzo ukochał nowy dom, że nie chciał go już opuszczać i zachęcał swoich towarzyszy do pozostania na tej ziemi. Bies widząc upór ludzi, wyczarował sobie do pomocy Czadów, równie złośliwych jak on sam.

Czadów było tyle, ile starych drzew w lesie, a wszystkie one, pokraczne i psotne, dokuczały ludziom z całych sił. Czady niszczyły zboże, rozganiały bydło pasące się na połoninach, straszyły małe dzieci, budziły ludzi śpiących po ciężkiej pracy, chowały gospodarzom narzędzia, dosypywały piasku do jedzenia. Ich złośliwości były tak liczne i tak dokuczliwe, że życie mieszkańców krainy stawało się nie do zniesienia.

Ale dzielny San postanowił pokonać złe siły i zapewnić swojemu plemieniu dobre życie. Pewnego dnia, gdy San pracował w lesie z innymi drwalami, po ścięciu drzewa usłyszał krzyki i jęki. Kiedy San zajrzał pod zwalone drzewo zobaczył tak niewielkiego Czada, przygniecionego pniem, który zaczął błagać Sana o darowanie mu życia.

San uwolnił więc Czada, a ten wyznał mu, że i on, i jego bracia, wcale nie chcą czynić ludziom zła, muszą się jednak słuchać Biesa, który ich powołał do życia. Czad, widząc że ludzie nie są wcale tacy źli, obiecał Sanowi, że nie będzie już dokuczał ludziom, ale zacznie im pomagać. Przyrzekł też, że jako najstarszy Czad w rodzinie będzie namawiał swoich braci do pomocy ludziom.

Od tej pory Czady przestały być złośliwe dla mieszkańców krainy i pomagały im jak tylko umiały. Pilnowały domów, bawiły dzieci, pokazywały drogę zagubionym wędrowcom, pomagały rąbać drwa do pieca, rozweselały strapionych ludzi. W zamian za ich życzliwą pomoc ludzie dzielili się z Czadami mlekiem i nie żałowali im dobrego słowa. Ta sielanka oczywiście nie spodobała się Złemu Biesowi, który nie mógł znieść tego, że jego sprzymierzeńcy nagle przestali słuchać rozkazów. Zebrał więc Bies wszystkich Czadów i zapowiedział im, że jeśli dalej będą tak przyjaźnić się z ludźmi to zginą. Na Czady spadł blady strach i natychmiast udały się one do Sana o poradę. Czady nie chciały znowu skłócić się z ludźmi, ale i nie chciały zginąć, więc podczas narady zdradziły sposób, w jaki można by było raz na zawsze pokonać Złego.

Biesa mógł pokonać tylko najsilniejszy człowiek i mógł to zrobić tylko wczesnym rankiem, kiedy Bies odpina magiczne skrzydła i kąpie się w rzece, pozbawiony jakiejkolwiek czarodziejskiej mocy. Ale nawet wtedy Bies jest silniejszy od jakiegokolwiek człowieka. Mimo tego San postanowił, że będzie o świcie walczył z Biesem. Gdy San wyzwał bestię na pojedynek, Bies nawet nie sięgnął po swoje skrzydła, tylko od razu ruszył do walki z człowiekiem.

San i Bies walczyli ze sobą przez cały dzień, ale po Złym nie widać było żadnego zmęczenia. San z każdą godziną tracił siły, ale nie poddawał się. Widząc jego upór i siłę, Bies przeraził się, że może przegrać tą walkę i postanowił skorzystać ze swojej czarodziejskiej mocy. Gdy jednak sięgnął po swoje magiczne skrzydła, stary Czad, któremu San uratował życie, szybko wyrzucił skrzydła do rzeki. Cała moc skrzydeł przeszła na wody rzeki, która nagle zmętniała, wzburzyła się i porwała obu walczących ze sobą przeciwników.

Bies nie potrafił pływać, więc rzucany falami w końcu zatonął. Niestety, nie uratował się także San, który był już zbyt mocno wymęczony walką z Biesem. Następnego dnia wzburzone wody rzeki opadły i ludzie znaleźli na dnie ciała Sana i Biesa, splecione ze sobą w śmiertelnym uścisku. Aby uczcić odwagę i waleczność swojego wodza, osadnicy nazwali rzekę Sanem, od imienia dzielnego pogromcy Biesa – w ten sposób San już na zawsze pozostał na ziemi, którą tak bardzo pokochał. Natomiast góry, które przecinała rzeka, ludzie nazwali Bies-Czadami, od złego władcy i jego psotnych duszków. Wesołe Czady podobno żyją w górach do dzisiaj, chowając się w dziuplach starych drzew. Czady czuwają nad pięknymi górami i Sanem, a na wędrowców rzucają urok, tak że nikt, kto choć raz odwiedził tą krainę, nie zapomni jej niezwykłego piękna.

 


 

Może dlatego często zachwycając się nad czymś mówimy „Ale czadowo!”, prawdziwie bieszczadzki zwrot. 😉

Źródło: portal www.polskatradycja.pl, znalezione dzięki znajomej @jolantakozicka

2 thoughts on “Skąd się wzięły Bieszczady?

  • 4 listopada 2018 o 23:59
    Permalink

    This рost is priceless. How can I fіnd out more?

Komentarze zablokowane.